• Wpisów:6
  • Średnio co: 258 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 23:20
  • Licznik odwiedzin:940 / 1811 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wszystko zaczyna się walić. Chociaż, może to po prostu moje emocje stały się intensywniejsze? Tak czy inaczej, jest źle.
Dziś za sprawą znajomych zostałam w pewien sposób ośmieszona przed pewną osobą. Nie ukrywam, na początku zależało mi w jakimś stopniu na tym kimś... Zdecydowanie za bardzo przywiązuję się do niektórych. Na chwilę obecną nie mam ochoty pokazywać się tam.

Kolejny problem jest dość, hmm.. dziwny jak na mnie. Okazało się, że jestem wielką hipokrytką. Wiecznie powtarzałam jak to osoby tnące się są słabe i niepotrzebnie się jeszcze z tym afiszują. Zmieniłam zdanie wraz z pierwszym zetknięciem się "narzędzia" z moją skórą. Dałam upust emocjom, które chowały się we mnie przez dobre 4 lata. Czuję się świetnie. Dodatkowo znalazłam na swoim ciele miejsce w którym mogę mieć rany, gdyż mam pewność, że nikt tego nie zobaczy. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie mogę tego powtarzać, gdyż może się to przerodzić w coś gorszego.
 

 
Nadszedł długi weekend. Powinnam się raczej cieszyć, natomiast ja chciałabym już jak najszybciej wrócić do szkoły.
Gubię się w sobie w pewien sposób, a samotne spędzanie dni podczas deszczowej pogody tylko napawa mnie do rozmyślania.
Chciałabym bardzo przestać udawać przed znajomymi kogoś kim nie jestem, lecz po kilku latach zakładania tak zwanych "masek", okazało się, że zgubiłam gdzieś tą "prawdziwą siebie".
Nienawidzę tego okresu dojrzewania, gdy nic nie jest do końca pewne. Często czuję jakbym w ogóle siebie samej nie znała. Próbuję sobie wmówić, że postanowiłam zdrowo się odżywiać, dlatego aby nie być grubą, lecz doskonale zdaję sobie sprawę, że ostatnio podświadomie dążę do osiągnięcia jak najmniejszych rozmiarów.
Aktualnie najgorszą dla mnie rzeczą jest fakt odchodzenia od nas osób. W pewnym sensie bardzo ważnych dla nas osób. Zdaję sobie sprawę z tego jak okropna jestem. Bojąc się bycia odrzuconym przez kogoś, sama dokładnie tak postępuje, zastępując kogoś inną osobą. Nienawidzę siebie za to, ale czuję jakbym nic w tej sytuacji nie mogła zrobić.
 

 
Szczęście mnie dziś spotkało, gdyż nie musiałam udać się do szkoły, dzięki czemu miałam czas na większe przemyślenia oraz na zmierzenie się, co miałam zrobić już jakiś czas temu.
Zaczynając od pierwszej rzeczy. Włączyłam sobie ukochaną płytę Leathermouth, po czym rozmyślałam nad sprawą, która dręczy mnie już od długiego czasu. Chodzi mianowicie o to, że w pewnym sensie wolałabym być innej płci niż jestem. Jest to dla mnie jakby nie patrzeć, wielki problem i mam ogromną nadzieje, że to tylko i wyłącznie myśli spowodowane okresem dojrzewania.
Kolejna rzecz to odchudzanie. Oto moje wymiary na obecną chwilę:
talia - 56 cm
biodra - 85 cm
biust - 70 cm
udo - 46 cm

Cóż, wychodzi więc na to, że powinnam dalej się odchudzać. Ogólnie mam 158 cm wzrostu (jestem niestety dość niska jak na swój wiek), a moja waga waha się między 49, a 50 kg.
To tyle jak na dziś, nie mam na nic siły, muszę się położyć na kilka godzin.
  • awatar SweetColor\m/: SOAD <3
  • awatar mantra: trudno mi w to uwierzyć, bo proporcjonalnie do wzrostu jestem jakieś 20kg lżejsza, a wymiary mam większe.. niespotykana sylwetka, anyway.
  • awatar XØØ: @mantra - owszem, mam dobre dane. Takie wymiary wiążą się po prostu z tym, że mam duże wcięcie w talii. Reszta natomiast jest raczej normalna do tego wzrostu i wagi (a przynajmniej spotkałam się już z osobami, które mają bardzo podobne dane do moich).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiejszy dzień zdecydowanie różni się od tych wcześniejszych.
Od pewnego czasu patrząc w lustro czułam jakbym widziała kogoś kim nie jestem i nie chodzi tu o niepodobanie się sobie. Postanowiłam więc, że coś zmienię i to jak najszybciej.
Tak oto wczoraj w nocy chwyciłam za nożyczki i obcięłam długie, sięgające prawie do pasa włosy. Aktualnie sięgają nieco za ramiona, a ja czuję jakbym na nowo odżyła. Dodatkowo zmieniłam makijaż na lżejszy, a prosta grzywka nie ma na sobie tony lakieru. Odkopałam też stare koszulki z zespołem, którego (głupia) wstydziłam się pokazać.
Wszystko idealnie się układa.
Chęć odchudzania znów do mnie wróciła, lecz teraz jej siła jest mniejsza, a ja nie mam zamiaru się głodzić, natomiast dzielnie, powoli chudnąć, jedząc normalnie kilka posiłków dziennie.

Z jednej strony czuję jakby dwa lata wewnętrznego cierpienia gdzieś znikły, nie zostawiając po sobie żadnego śladu, a z drugiej strony wiem, że gdzieś tam mam na sobie pewną rysę powstałą na skutek bezmyślnego błądzenia.
Boję się iść dalej przez życie, gdyż nie wiem co się jeszcze stanie, lecz wiem, że muszę.
  • awatar Deus ex_machina: My Chemical Romance - jeden z kilku zespołów który jest dla mnie najważniejszy i sprawia,że moje życie nabiera pozytywnego sensu :')
  • awatar Schizofrenic: Jejku, biedne włosy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam.
Zadaję sobie dziś w kółko jedno pytanie. Jak wiele można stracić, przez strach wiążący się z brakiem akceptacji wśród rówieśników? Sama doskonale znam odpowiedź, lecz mimo to, myśl ta ciągle mnie męczy. Ja nawet zdołałam odrzucić samą siebie, pozwalając masce, fałszywej osobowości wrosnąć we mnie. Pewnego dnia przestało obchodzić mnie to, że bez ludzi jestem zwykłym wrakiem odebranym z uczuć, bo w końcu liczyło się to, że przy nich podaję się za radosną dziewczynę.

O dziwo nie chodzi mi tu wcale o chodzenie w kolorowych ubraniach, z jasnymi włosami i wiecznie sztucznym uśmiechem. Nie. Stałam się człowiekiem na którym jedyna nieczarna rzecz to jeansy oraz oczywiście skóra i oczy. Lubująca się w starych rockowych oraz metalowych zespołach, potrafiąca wymienić historię powstawania cięższych gatunków. Czy mi to przeszkadza? Nie. Więc o co chodzi? A o to, że zagłębiając się z wielkim zainteresowaniem w te gatunki poznałam ludzi, którzy również byli fanami takiej muzyki.

Z początku byłam jeszcze bardziej podekscytowana, gdyż mogłam rozmawiać z kimś o tym co kocham, lecz potem okazało się, że nie do końca wszystko jest tak wspaniałe jak nam się wydaje. Spora część ludzi wyrażała wielką niechęć do mojego ulubionego zespołu, który wprowadził mnie na taką muzykę. Mowa tu o My Chemical Romance. Na początku ich broniłam. W końcu strasznie odmienili moje życie na lepsze, gdyż wreszcie potrafiłam wyrazić siebie, a ich utwory w każdej chwili podnosiły mnie na duchu.

Natomiast nie chcąc słyszeć kolejnych wyzwisk, brzmiących mniej-więcej jak "Nie jesteś prawdziwą fanką tego gatunku, bo słuchasz tych emo-pedałów" postanowiłam nie ujawniać nikomu jaki zespół darzę największą miłością. W końcu doszło do tego, że zostawiłam ich na jakiś czas, pod pretekstem potrzeby poznania nowych wykonawców. Niedługo po tym okazało się, że nie potrafię bez nich ustać na własnych nogach.

Skoro już zaczęłam bawić się w idealnego człowieka to dlaczego nie mogłabym dodatkowo idealnie wyglądać? Tym właśnie sposobem rozpoczęłam głodzenie się. Trwało to około dwa lata. Jak to w życiu bywa, pojawiały się wzloty i upadki, także bez obaw, nie wyglądam jak kościotrup.

Błądziłam w życiu nie wiedząc kim jestem, a raczej próbując zgubić siebie samą, gdy nagle oprzytomniałam. Stało się to w dzień w którym chemiczny romans ogłosił rozpad. Nie ukrywam, płakałam nawet wtedy gdy podawałam się za idealną fankę rocka. Stopniowo się do nich na nowo przekonywałam i gdy w końcu zrozumiałam jaki błąd popełniłam kilka lat wcześniej, zostawiając ich, poczułam jakby ktoś nagle ukradł część mnie.

I choć w dalszym ciągu wstydzę się cholernie założyć chociaż koszulkę z ich logiem (co mam nadzieję, że ulegnie zmianie), to jednak w moim sercu znów mają kawał miejsca. A gdy już okazało się, że kończą tamten rozdział, rozpoczynając nowy, a z nami żegnają się, puszczając naszą rękę na drodze zwanej życiem, zastanawiam się co dalej stanie się ze mną.
 

 
Witam.
Pierwszy wpis należałoby zacząć od przedstawienia się, także na wstępie chcę oznajmić, że jeżeli już ktokolwiek zamierza czytać to co będzie tu przeze mnie publikowane, może zwracać się do mnie jak chce. Pansy/Hiroshi/cokolwiek, nie gra to dla mnie dużej roli.
Blog będzie poświęcony ogólnie rzecz biorąc temu co aktualnie dzieje się w mojej głowie. Coś na wzór pamiętnika, w którym opisuje się nie czyny, lecz myśli. Mam nadzieję, że nikogo nie zanudzę.